Dzień pewnego hakera Zygmunta
Pewnego razu jak to zawsze bywa w sobotę zasiadłem do kompa i zacząłem hakować. zabierałem parę kont e-mail, gg, itp. W końcu zaczęło mi się to nudzić i pomysłem sobie ,że to za łatwe jest więc zacząłem hakować w inny sposób zacząłem ludzi szantażować. Po południu zasiadłem znowu do kompa i napisałem do jakiegoś gościa ,że jak nie dam mi tysiąca złotych to mu wszystko hackne i zostanie bez niczego. On mnie wyśmiał więc zademonstrowałem mu moje skromne umiejętności. On nie odpowiadał więc zaczęło mi się to nudzić i poszedłem oglądać telewizje aż nagle drzwi otworzyły się pod wpływem mocnego kopnięcia i wyskakuje mi przed nos policja i mówi ,że został pan zatrzymany pod zarzutem hakerstwa na dużą skale. No i sąd przyznał mi ładne parę lat a mówiąc ściślej dostałem dokładnie 20 lat pozbawienia wolności. Ludzie nie warto hakować. Dzień tego Zygmunta był na prawdę zwariowany i nie wiem czy komu kol wiek opłaca się jakakolwiek forma hakingu... przecież to przestępstwo i to jeszcze jakie!